Czas świąteczny poświęciliśmy tylko i wyłącznie sobie i bliskim. Po wchłonięciu ogromnej ilości wigilijnych potraw, odetchnięciu, czas na podsumowanie.

2018 to był rok specyficzny, a zarazem wyjątkowy. Rozpoczął się na szczycie Babiej Góry, a po powrocie do Łodzi kontynuował swój byt pod nazwą szukania nowych czterech kątów, które w miarę szybko znaleźliśmy i już od 1 marca byliśmy „na swoim”. Wzięliśmy również udział w targach w Łodzi i w Warszawie, co było dla nas ogromnym przeżyciem i miłym zaskoczeniem. To nasz debiut targowy dlatego też ten czas był wyjątkowy. Lato spędziliśmy oczywiście w górach, które w tym roku dały mi wyjątkowo dużo do myślenia. O tym nawet zrobiłam jeden wpis. Sprawiły, że zaczęłam myśleć o zmianach. To one zmusiły mnie do działania i pójścia na głęboką wodę lub wysoko w góry – jak kto woli 😉  Kończąc rok mogę stwierdzić, że tak właśnie się stało. Czeka mnie nieznane ale żyję z ogromną nadzieją, że to nieznane wiele wniesie do naszego życia.  Przez 365 dni mieliśmy również kilka upadków (nie takich dosłownych) chociaż Krzysztof dwa dni po swoich 30-tych urodzinach złamał rękę na rowerze.. było sporo takich mentalnych upadków za które teraz dziękuję losowi bo nauczyłam się doceniać każdy dzień, każdą chwilę i wszystko co posiadam. Do wielu rzeczy dojrzałam, wiele rzeczy musiałam poznać na nowo, przełamałam strach przed kilkoma sprawami, pierwszy raz w życiu odważyłam się zjeżdżać na rowerze po trasach enduro – tobyły wspaniałe chwile i mnóstwo adrenaliny! W trudnym momencie tego roku poznałam bardzo wartościowe osoby, bez których nie wyobrażam sobie teraz bytu..  Jestem wdzięczna za wszystko pomimo wielu potknięć i gorszych momentów. Pełna nadziei i planów czekam na 2019 rok 🙌

Zdjęcie oczywiście autorstwa mojego męża robione we wrześniu ale tak sobie myślę, że fajnie przedstawia to przejście z jednego etapu do kolejnego

do góry